piątek, 11 kwietnia 2014

Prace Piotrka: naprawa pompy wody

Piotrek pojawił się na Karaibach jako pierwszy pod koniec lutego. Nie dane było mu jednak porelaksować się na słoneczku jak pierwotnie planował. Od razu musiał zabrać się do roboty, bo Kima ciągnęła już resztką sił i wymagała szybkiej akcji reanimacyjnej. Wciąż dzielnie utrzymywała się na wodzie, ale poza tym nie działało na niej kompletnie nic. Nie było wody, prądu, zepsuty był też silnik. Należało jej się również generalne czyszczenie, bo od kiedy posprzątaliśmy ją w grudniu 2012 nie zaznała chyba czułego dotyku ścierki ani szczotki. Na domiar złego, okazało się, że przygarnęła również nowych, sześcionogich lokatorów, którym te warunki wybitnie odpowiadały. Do spraw technicznych doszło jeszcze zatem Piotrkowi polowanie na karaluchy, bo nie bardzo byliśmy chętni dzielić się miejscem na Kimie.

Muszę przyznać, że moja początkowa cicha zazdrość, że Piotrek już jest na słonecznych Karaibach, podczas gdy ja kończę jeszcze ostatnie sprawy w ponurym, wietrznym i deszczowym Londynie bardzo szybko zamieniła się w westchnienie ulgi, kiedy dostałam raport o stanie naszego nowego domu. Zanim ja dotarłam na Dominikę, dwa tygodnie później wiekszość najbardziej palących problemów została już okiełznana, choć niestety nasi mali, ohydni squatersi nie zareagowali na żadne aluzje i nadal twardo okupują kuchnię Kimy. Walka o terytorium zatem trwa.

Pompa wody poszła do naprawy jako pierwsza już następnego dnia po przyjeździe. Nie działała, bo łożysko było zatarte. Tutaj pojawił się problem, który będzie pewnie towarzyszył Piotrkowi przez cały czas trwania tego projektu, brak części. Zapasowego łożyska nie było i nie udało sie dostać. Piotrek jednak nie z tych, co by się zrazili takim drobiazgiem, skoro nie znalazł zamiennika to wypłukał i reaktywował stare łożysko. Rozebrał też przy okazji całą pompę, wyczyścił dokładnie i złożył z powrotem. Odkrył również, że nie działa wyłącznik ciśnieniowy, którego jednak nie udało się naprawić. Tym razem z pomocą przyszedł Krzysiek. Przywlókł skadś starą pompę, z której Piotrek mógł wyciągnąć przełącznik i przełożyć do naszej. Potem wystarczyło już tylko przekablować pompę, podłączyć rurki i złożyć wszystko z powrotem w całość. Po pół dnia pracy na Kimie znow pojawila sie woda w kranie.


Pompa wody








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz