piątek, 11 kwietnia 2014

Prace Piotrka: naprawa wiatraka (część I)

Następnym sprzętem do naprawy był wiatrak, który zbyt sztywno obraca się do wiatru i przez to nie ładuje akumulatora tak jak powinien. Wiatrak zaczyna się kręcić dopiero przy naprawdę silnym wietrze, trzeba go więc wyregulować, aby zaczął chodzić lżej i reagować również na słabszy wiatr. Chłopaki polożyli go na ponton, aby go obejrzeć i naprawić. Jednak nie było to dobrym pomysłem, bo wiatraka nie dało się odłączyć od łodzi. Piotrek podejrzewał, że musi on być przymocowany na sztywno. Leżąc na pontonie reagował zatem i na kołysanie się i łódki i pontonu, które bujają się przecież w różnym tempie, wiec nie było to ani bezpieczne ani stabilne. Mimo tych wszystkich przeciwności Piotrkowi udało się w znacznej wiekszości rozgryźć budowę wiatraka, ale do jego naprawy było jeszcze daleko. Kolejny dzień minął na poszukiwaniach informacji na temat tego wiatraka w internecie. Jednak trynidadzki producent nie udostępnił w sieci zbyt wielu wiadmości na jego temat. Po dwóch dniach poszukiwań Piotrek wreszcie doszperał się potwierdzenia, że wiatrak jest przymocowany kablem na sztywno do statku i nie da się go w związku z tym odłączyć. Dopóki stoimy na morzu nie będzie go zatem jak naprawić. Stanie się to możliwe dopiero gdy zadokujemy w jakieś przystani i będziemy mogli wyciągnąć go na pomost. Wiatrakowi potrzebny jest też nowy kontroler, który ma przywieźć Robert jak już wreszcie ściągnie tu do nas. Dlatego naprawa wiatraka musi poczekać na lepszy czas i warunki, a na razie musimy ładować akumulator właczając silnik co jakiś czas. Całe szczęście, że silnik już działa!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz