A w zasadzie oswajanie się z Kimą, bo do życia na łodzi trzeba się przyzwyczaić. To wpis uświadamiający, że życie w raju nie zawsze jest lekkie, zwłaszcza, że jak już wspominałam Kima nie za bardzo przypomina luksusowy yacht, jeśli już to prędzej luksusowy namiot…
Po pierwsze, buja, więc trzeba nauczyć się chodzić, gotować, brać prysznic i robić wszystko inne w tych ruchomych warunkach tak, aby nie nabić sobie przy tym wszystkim guza, o co łatwo zważywszy na ograniczoną przestrzeń.
Po drugie, właśnie jest mało miejsca i na przykład zamiast szafy ma się szafkę, zamiast komody ma się właśnie tę szafkę oraz zamiast szafki na buty dalej ma się tę samą szafkę...
Po trzecie, kuchnia i łazienka są miniaturowe, w kuchni można zrobić maksymalnie dwa kroki, a w łazience ciężko się obrócić.
Po czwarte, woda pitna jest towarem ograniczonym. Trzeba ją wozić z brzegu w baniakach, wciągać na łódź i wlewać do zbiorników, to dość żmudna praca, dlatego wodę trzeba oszczędzać, żeby nie trzeba było robić tego zbyt często. Koniec z godzinnymi prysznicami.
A po piąte, zmywanie naczyń odbywa się w wodzie morskiej w dużym wiadrze na pokładzie. Dopiero na końcu płucze się je w słodkiej wodzie. Wodę do zmywania trzeba sobie nabrać z morza i wciągnąć ciężkim wiaderkiem na sznurku na pokład (tak, wiem, że mamy XXI wiek!) Jak pomyślę, że moja zmywarka czeka na lepsze czasy w garażu znajomych…
Jednak jak się żyje w tak pięknych okolicznościach przyrody, to nawet narzekać się zbytnio nie chce, bo nie ma takiej wady, której nie dałoby się przekuć w zaletę. I tak:
po pierwsze, bujanie łodzi cudownie koi, gdy idzie się spać.
Po drugie, małą przestrzeń szybko się sprząta, a potem można wyjść na pokład, gdzie ma się przed sobą wielki błęki,
Po trzecie, moja główna garderoba składa się z kilku par bikini, paru letnich sukienek, paru letnich koszulek i dwóch par krótkich spodenek, jednej cienkiej bluzy i kurtki przeciwdeszczowej. Pogoda jest taka, że praktycznie nic więcej nie jest mi tu potrzebne, więc to wszystko spokojnie mieści się w mojej jednej małej szafce!
Po czwarte, na brzegu jest prysznic, z którego można do woli korzystać patrząc w tym samym czasie w morze, bo prysznic jest na plaży pod palmą. A mężczyzna od regularnego wciągania baniaków na łódź szybko zmienia tkankę tłuszczową w masę mięśniową :-).
I po piąte, nie trzeba już chodzić na siłownię, wystarczy pozmywać naczynia. Jak się tak codziennie wciągnie parę wiaderek wody na pokład, to po paru tygodniach to wiadro nie wydaje się już takie ciężkie, a i mój biceps zaczyna zarysowywać się nieco wyraźniej :-).
Po pierwsze, buja, więc trzeba nauczyć się chodzić, gotować, brać prysznic i robić wszystko inne w tych ruchomych warunkach tak, aby nie nabić sobie przy tym wszystkim guza, o co łatwo zważywszy na ograniczoną przestrzeń.
Po drugie, właśnie jest mało miejsca i na przykład zamiast szafy ma się szafkę, zamiast komody ma się właśnie tę szafkę oraz zamiast szafki na buty dalej ma się tę samą szafkę...
Po trzecie, kuchnia i łazienka są miniaturowe, w kuchni można zrobić maksymalnie dwa kroki, a w łazience ciężko się obrócić.
| I to już cała kuchnia :-) |
A po piąte, zmywanie naczyń odbywa się w wodzie morskiej w dużym wiadrze na pokładzie. Dopiero na końcu płucze się je w słodkiej wodzie. Wodę do zmywania trzeba sobie nabrać z morza i wciągnąć ciężkim wiaderkiem na sznurku na pokład (tak, wiem, że mamy XXI wiek!) Jak pomyślę, że moja zmywarka czeka na lepsze czasy w garażu znajomych…
| Moja obecna zmywarka |
po pierwsze, bujanie łodzi cudownie koi, gdy idzie się spać.
Po drugie, małą przestrzeń szybko się sprząta, a potem można wyjść na pokład, gdzie ma się przed sobą wielki błęki,
| który może wyglądać na przykład tak. |
Po trzecie, moja główna garderoba składa się z kilku par bikini, paru letnich sukienek, paru letnich koszulek i dwóch par krótkich spodenek, jednej cienkiej bluzy i kurtki przeciwdeszczowej. Pogoda jest taka, że praktycznie nic więcej nie jest mi tu potrzebne, więc to wszystko spokojnie mieści się w mojej jednej małej szafce!
Po czwarte, na brzegu jest prysznic, z którego można do woli korzystać patrząc w tym samym czasie w morze, bo prysznic jest na plaży pod palmą. A mężczyzna od regularnego wciągania baniaków na łódź szybko zmienia tkankę tłuszczową w masę mięśniową :-).
| Przykładowy widok spod prysznica |
Ach podobalo by mi sie takie zycie, no moze za wyjatkiem bujania;)
OdpowiedzUsuńAle fajnie piszesz, zdjecia sa super, caly czas czekam na wiecej ;)
Do bujania można się przyzwyczaić, potem człowiek dziwnie się czuje na lądzie, jak nie buja :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję bardzo, piszę, cykam w pocie czoła, tylko zebrać to potem wszystko do kupy jest najtrudniej, zwłaszcza, że internet tu ograniczony i powolny jak wszystko na Karaibach :-)
...ja tam bym chetnie zastapila dlugie kapiele/prysznice plywaniem w cieplym oceanie, Ale kazdemu podlug upodoban ;-) - widzx
OdpowiedzUsuńAleż jedno nie wyklucza drugiego, ja na prawdę lubię wodę :-)
OdpowiedzUsuń