Zbiornik trzeba było zamocować w nowym miejscu tak, żeby był dostęp z panelu kontrolnego do czujnika paliwa, żeby zaczął działać wskaźnik paliwa. Ten projekt widniał na liście zadań Piotrka już od jakiegoś czasu, bo zawsze było coś pilniejszego do zrobienia. Jednak po walce z odpowietrzaniem silnika Piotrek nie zważając na późną porę postanowił, że zajmie się tym od razu.
Akurat wrócił Krzysiek, idealnie na czas, aby pomóc przy tej robocie, bo potrzebne były do niej cztery ręce…
czasem nawet nogi…
Wreszcie zbiornik został przesunięty
I teraz nareszcie jest dostęp do czujnika paliwa.
To jednak nie koniec zabawy, bo i czujnik paliwa okazał się uszkodzony. Naprawa tego urządzenia została jednak przełożona na inny dzień, bo była już pierwsza w nocy i nawet Piotrek w swej determinacji by doprowadzić projekt do końca uznał, że ta sprawa będzie musiała poczekać do rana.

a myslalam ze Piotrek na joge nie chodzil... a tu prosze Balasana (wertykalnie!) i Marjaryasana.... fiu fiu... :)
OdpowiedzUsuńa przy tym wszystkim jeszcze przesuwanie zbiornika, to się nazywa multitasking :-)
OdpowiedzUsuń