Pokazywanie postów oznaczonych etykietą silnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą silnik. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 maja 2014

Prace Piotrka: przesuwanie zbiornika paliwa

Zbiornik trzeba było zamocować w nowym miejscu tak, żeby był dostęp z panelu kontrolnego do czujnika paliwa, żeby zaczął działać wskaźnik paliwa. Ten projekt widniał na liście zadań Piotrka już od jakiegoś czasu, bo zawsze było coś pilniejszego do zrobienia. Jednak po walce z odpowietrzaniem silnika Piotrek nie zważając na późną porę postanowił, że zajmie się tym od razu.  

Akurat wrócił Krzysiek, idealnie na czas, aby pomóc przy tej robocie, bo potrzebne były do niej cztery ręce


czasem nawet nogi…



... a na koniec i tak wszyscy wypięli sie na fotografa…



Wreszcie zbiornik został przesunięty


I teraz nareszcie jest dostęp do czujnika paliwa. 


To jednak nie koniec zabawy, bo i czujnik paliwa okazał się uszkodzony. Naprawa tego urządzenia została jednak przełożona na inny dzień, bo była już pierwsza w nocy i nawet Piotrek w swej determinacji by doprowadzić projekt do końca uznał, że ta sprawa będzie musiała poczekać do rana. 

piątek, 2 maja 2014

Prace Piotrka: zapowietrzony silnik

Zapowiadał się miły wieczór. Krzysiek gdzieś balował i wyglądało, że nie wróci za prędko, więc mieliśmy czas dla siebie. Rozsiedliśmy się na rufie rozkoszując się ciepłym wieczorem, szum morza zakłócał, co prawda, warkoczący silnik, bo trzeba było podładować nasz padający akumulator, ale poza tym było spokojnie i błogo. W pewnej chwili silnik zaczął zwalniać. Piotrek rzucił się by go zgasić, bo wiedział, że to znak, że kończy się paliwo. 

O tym fakcie niestety nie mogliśmy wiedzieć wcześniej, bo nie działał czujnik. Piotrek starał się prowadzić jakieś kalkulacje kiedy ten moment nastąpi, ale niestety nie dało się tego dokładnie wyliczyć. Uzupełniliśmy ropę i próbowaliśmy z powrotem odpalić silnik, ale okazało się, że na próżno. W układ zasilania paliwa dostało się powietrze i trzeba było  rozpocząć szybka akcję reanimacyjną metodą usta - usta ;-). I w ten sposób zakończył się nasz spokojny wieczór...



Na początku należało zatem zidentyfikować odpowietrzniki na pompie i wtryskach, a gdy to już nastąpiło rozpoczęły się próby odpowietrzania. Najpierw na pompie, lecz niestety nic one nie dały. Trzeba więc było odpowietrzyć ustnie układ zasilania silnika w paliwo. Najpierw zassać paliwo na odcinku ze zbiornika do filtra z odstojnikiem a następnie od filtra do pompy na silniku. Ręcznie pompując na pompie paliwa odpowietrzyć pompę paliwa, a potem dalej pompując ręcznie na pompie paliwa odpowietrzyć na wtryskach. Po tych zabiegach silnik ruszył. Piotrek za to długo jeszcze płukał usta colą...

Cała ta sytuacja zaowocowała natychmiastową mobilizacją do przesunięcia zbiornika paliwa, ale o tym już w następnym wpisie... 


piątek, 11 kwietnia 2014

Prace Piotrka: naprawa silnika

Następne trzy dni zostały przeznaczone na naprawę silnika. 

Silnik - odsłona pierwsza i na pewno nie ostatnia

Tutaj również sprawa nie była prosta, bo uszkodzeń było kilka. Pierwsza z nich to przepalone kolanko tłumika. Teoretycznie tłumik do wymiany, ale przecież nowego nie ma. Jednak i tutaj kreatywność Piotrka nie zawiodła, stare, plastikowe kolanko tłumika dostało nowe wnętrze z włókna szklanego i żywicy.

Kolanko tłumika



Okazało się, że przyczyną awarii tłumika był brak uszczelki na filtrze wody do chłodzenia silnika. Zamiast wody filtr zasysał powietrze i dlatego przepaliło się to kolanko. Oczywiście uszczelki rownież nie było, powstała więc nowa, prowizoryczna z taśmy samowulkanizującej, która dodatkowo została doszczelniona smarem. Później Piotrek wykorzystał uszczelkę od zepsutej pompki do pontonu, nie była ona idealna, bo była lekko za mała, ale i tak lepsza od taśmy samowulkanizującej, która niszczyła się przy każdym otwarciu filtra.  


Uszczelka od pompki do pontonu


Na szczęście ostatnio znalazła się oryginalna uszczelka i teraz filtr wody jest już kompletny!
Oryginalna uszczelka



Kolejnym problemem był luz na lince od gazu przez co nie odpuszczało gazu do końca. Tutaj już tylko trzeba było przerobić mocowania linki i mocowania do akceleratora i  nareszcie serce Kimy znów zaczęło bić wesołym warkotem.

Linki i mocowania do akceleratora